Suczka wyglądała niewyraźnie,była zmęczona i prawdopodobnie naćpana.
-Może odpoczniesz?
-Mogę?
-Tak,idź spać. Ja zajmę się dzieciarnią.
-Och... ok...
Poszła do sypialni i momentalnie zasnęła.
-Co z waszą mamą? Zwróciłam się do dzieci.
-Nie możemy powiedzieć...
-Powiedzcie mi,chcę jej pomóc.
-Ona... ma dużo problemów w świcie ludzi... i często jej nie ma.
Czasami płacze a czasami sprawia wrażenie że nic do niej nie dociera.
-Och...
Uznałam że muszę je czymś zająć dopóki Papaya się nie obudzi...
Wiem!
-Chcecie zrobić ciasteczka?
-Taak!! Wykrzyknęły i pognały do kuchni.
-To zawsze działa. Powiedziałam sama do siebie.
Zrobiliśmy pyszne,czekoladowe ciasteczka. Dodałam również mój tajny składnik... miód.
Gdy dzieci je zjadły zasnęły z obżarcia.
Uśmiechnęłam się i patrzyłam na nie.
Posprzątałam kuchnię. Była cała w mące...
Potem padłam na pysk.
Nagle przyszła Papaya.
Poderwałam się z ziemi i uśmiechnęłam się mimo totalnego wykończenia.
-Zawsze taka jesteś? Zapytała Papaya.
-Jaka?
-Uśmiechnięta i radosna.
-Muszę taka być.
-Czemu?
-Chcę być wsparciem dla innych,taką urywką od smutku.
-Czemu?
-Moja pani gdy odchodziła... miała tylko mnie.
Powiedziała " Bądź zawsze uśmiechnięta,taka jak zawsze". Potem odeszła. Muszę taka być bez względu na wszystko.
-Jesteś bardzo oddana.
-Tak mnie wychowano.
-...
- Chodź czasem mam ochotę się z tego wyrwać i wykrzyczeć całemu światu ilu psów i ludzi nienawidzę. Muszę być opanowana.
-Nie trzymaj tego w sobie!
-Muszę. Pobiegłam do pokoju.
Ona pobiegła za mną.
Złapała mnie za łapę,wyprowadziła przed norę i powiedziała.
-Krzycz!
Pomyślałam. -Ona jest upita,naćpana,czy coś innego??
-No krzycz,nie bój się.
-Jeśli cię to uszczęśliwi...
-No,dawaj.
Stanęłam na środku.
-Nienawidzę ludzi którzy mnie skrzywdzili!! Nienawidzę chamstwa!!
Nienawidzę trzymać wszystkiego w sobie!!
Wszyscy spojrzeli na mnie,a ja tak jakby zgasłam.
Potem zaczęli się uśmiechać i wrócili do swoich zajęć.
Poczułam ulgę.
Papaya podbiegła do mnie i powiedziała.
(Papaya? Wena mi przyszła C: )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz