środa, 9 lipca 2014

Od Hiacynty cd Aztek/Rubin

-Mam nadzieję...- szepnęłam ojcu.
- Nie martw się, Słoneczko. W końcu będziemy mieli dom.
- Dom bez mamy, to nie żaden dom. - Sprostowałam i odeszłam. Byłam trochę zła na ojca; jak on mógł, liczyć na dom bez mamy?! Odbiegłam i zbliżyłam się do psa, który nas prowadził powiedziałam:
- Jak masz na imię?
- Rubin. - Odparł krótko.
- A długo sforę prowadzisz?
- Dość długo.
Potem wszyscy milczeli. Ojciec dobiegł do nas, a po chwili dotarliśmy do jaskiń. Ujrzałam tam mnóstwo psów. Moją uwagę zwrócił pewien czarno - podpalany owczarek. Podeszłam do niego i się przywitałam.
( Atos?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz