-Jezu Rubin!.- powiedziałam szybko schodząc z mojego ogiera. Podbiegłam
do Rubina i konia i pomogłam koniu wstac. Z alfą nie było już tak
łatwo... Chwyciłam go za ramię i ściągnęłam z konia. Położyłam na ziemi i
dałam mu lekko z liłcia aby się obudzil. Ten otworzyę oczy i usiadł
energicznie.
-Dlaczego mnie uderzylas?!
-Ufff, ty żyjesz...
-A co? Mam nie żyć?
***
-Jaki piękny zachód słońca...-powiedziałam łapiąc jego rękę.-Rubin, przepraszam za to co teraz powiem...
-Ale co?
-Rubin, kocham cię...
<<Rubin?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz