-Przy tobie na serio nie wiem co mam sobie myśleć.. zaśmiałem się
Nagle zaczął padać deszcz.Papaya wsiadła na swojego konia a ja zaraz za nią na swojego.Tym razem Papaya trzymała się blisko mnie by koń znów nie oszalał.Pojechaliśmy na nich do niej do domu.
Gdy ino wszedliśmy w domu był bajzel a Jellal spał na kanapie w najlepsze.
-Jellal! krzyknęła Papaya a ten zbudził się natychmiastowo
-O siema stary.. krzyknął Jellal
-Dobra,Rubin siadaj a ja jak zawsze trochę tu pozbieram..
Usiadłem obok Jellala i zapaliliśmy se papieroska.Trochę pogadaliśmy..Po chwili przyszły i dzieci które wcisnęły się między nas..
<Papaya??>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz