
-co ta Erza kombinuje na pewno atrapa-powiedziałem biegnąc ku potworowi
Kiedy dobiegłem bardzo szybko go pokonałem

Przechodziłem w szybkim tempie przeszkodę i znowu potwór
biegnął na mnie z mieczem,padłem na plecy i kopnąłem go dwoma nogami do góry tak że znalazł się w powietrzu,podskoczyłem i zacząłem go szlachtować mieczami

Padł martwy i znowu przeszkoda,był to wielki wilk z kluczem na obroży,tak się składa że Erza chyba nie wie że mam dobre relacje z wilkami więc ta przeszkoda poszła mi bezbłędnie i otworzyłem skrzynkę
na środku,ale kiedy ją otworzyłem ze środka wyskoczyły kolce,ledwo co cofnąłem się by uniknąć oszpecenia sobie twarzy,była tam kartka z tekstem
"Cztery napoje trzy trunki jedna trucizna i jeden eliksir wysokiego skoku,eliksir poznasz po charakterystycznym zapachu,lecz kiedy natkniesz się na truciznę nie pożyjesz długo
chcąc przeżyć wybierz mądrze"
Naglę pojawił się stolik z pięcioma butelkami,hmmm który wybrać,popatrzyłem w górę,na niebie była uniesiona mała wysepka gdzie znajdował się kolejne wyzwanie,po woli każdą butelkę odkorkowałem i powąchałem,to była sake,druga ciecz o charakterystycznym zapachu,w trzeciej wódka,w czwartej wisky i piąta butelka charakterystyczny zapach,hmmm który wypić skoro oba napoje są o charakterystycznym zapachu,zaraz zaraz wylałem trochę eliksiru na ziemię,ziemia natychmiast wyszarzała i stwardniała i drugi eliksir,kamyki zaczęły podskakiwać,to ten wziąłem łyk i wysoko podskoczyłem i znalazłem się na wysepce
ale tym razem było piekło,tym razem też kartka a na niej
"chcesz drugiej podpowiedzi na następną przeszkodę,strzel dzika kamieniem w zad aby zwrócił
połkniętą flaszkę teleportacji"
Rozejrzałem się,rzeczywiście tam był dzik,chwyciłem za kamień i energicznym ruchem strzeliłem dzika w zad

Dzik wyrzygał miksturę,ja z obrzydzeniem chwyciłem butelkę i wypiłem zawartość,przeniosło mnie na następne pole pełne przeszkód i dużo potworów
-okej pora skopać kilka tyłków-zaśmiałem się i wyciągnąłem miecz
ale naglę coś we mnie strzeliło jakiś promień,starałem się obronić moją magiczną tarczą,było ciężko i o mało co nie oberwałem i ruszyłem dalej na kolejny bój

I to się okazało że to był lodowy smok

-co?Erza ale ja nie jestem jeszcze smoczym zabójcą-przełknąłem ślinę ale mimo to ruszyłem do boju
smoka było trudno zabić,raz uderzył mnie ogonem,padłem na skaliste podłoże i smok chciał mnie dobić uderzając mnie kolejny raz ogonem,przeturlałem się i uniknąłem tragicznej śmierci
i zadałem smokowi cios ostateczny

Smok padł,poszedłem dalej,naglę ziemia zawaliła się pod moim ciężarem i padłem z głuchym tupnięciem na ziemię,aż naglę...

Jakiś paladyn zaatakował mnie,najpierw wystrzeliwał do mnie pociski lecz z łatwością je odbijałem
Potem walka z mieczem

I później

Walka była zwarta,męcząca i długa,tym razem wykorzystałem swoje resztki siły i waliłem w niego mieczami tak że wpadł w przepaść,dyszałem głęboko i cięszko
-boże co ta Erza jeszcze wymyśliła?
Ruszyłem do kolejnej rundy,miałem jeszcze dziewięć minut,naglę pojawił się mój edolański odpowiednik
Erza była niedaleko więc powiedziała
-masz z nim wygrać,postaraj się aby wasze siły były nierówne
Przęłknąłem ślinę,przecież mój odpowiednik jest nie do przejścia,do mojego zwycięstwa uaktywniłem swą moc

I ruszyłem do boju

Potem wystrzeliłem moje zatrute strzałki i osłabiłem mojego odpowiednika

I na koniec pokonałem go,potem był król elfów co marnie skończył

Byłem już przy Erzie
-no i jak mi poszło?
-świetnie a teraz czas na najtrudniejsze zadanie-zaśmiała się demonicznie i położyła rękę na twarzy z zamkniętymi oczami i zmieniła sobie zbroję

Teraz zaczęło się prawdziwe piekło,ona tym razem nie okazywała litości,nie miałem już siły więc obrywałem przy każdym ataku,padłem na kolana i powiedziałem
-nie mam już siły-powiedziałem i dyszałem głośno i głęboko
-stawaj do walki!
-nie mogę!
-stawaj do walki,leszczu!!
-jak do mnie powiedziałaś?!-spytałem wnerwiony
-no dawaj leszczu,nie dasz rady kobiecie??-zaśmiała się
-odszczekaj to!!-krzyknąłem
-leszcz,leszcz,leszcz-śpiewała Erza
Grrr,chwyciłem za miecz i wbiłem w brzuch Erzie całkiem nie chcąco,Tym razem ona padła na kolana
chwyciłem za miksturę i dałem jej,ale nie była zdolna by przełknąć więc polałem na ranę
-no i jak mi poszło?
<Erza?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz