-Tak,no i co u niego słychać?
-Pytał o ciebie jak zawsze,no i chce bym wrócił do więzienia..
-Chyba nie oddasz się w jego łapska?
-Nie,no coś ty.. burknąłem
Rozmowa Wendy i Jellala :
-Jellal.. usłyszałem cichy głos Erzy za sobą
-Hę?
-Chodź,musimy pogadać.. pociągnęła mnie za bluzkę
Odeszliśmy od dziewczynki jakieś kilka metrów i szkarłatna zaczęła ;
-Masz list od Doranbolta..
Wziąłem od dziewczyny list i przeczytałem go.
-Napisał że jeżeli nie wrócę do Fiore w ciagu 24 godzin to Wendy stanie się krzywda i ma na mnie namiary.Przecież nie wygramy z całym królewskim wojskiem!!!!
-Nie chce byś znów wracał do więzienia.. przytuliła mnie
-Jeżeli tego nie zrobię to Wendy..on jest na nią jakiś napalony..mógłby ją nawet zgwałcić.. (xD)
-To nie twoja wina że byłeś opętany!Nie wiedziałeś co robisz!
-Wiem,ale ci idioci nie rozumieją!A ja muszę bronić Wendy..jest mi bliska.. zacisnąłem pięści po czym odszedłem od Erzy.Musiałem się z tym wszystkim przespać..
Rozmowa Erzy i Jellala :

Rano,ubrałem na siebie płaszcz bo lało.Wyszedłem bez pożegnania z Papayą bo by mnie nie puściła..Ruszyłem w stronę miasta.Po chwili już tam byłem.Usiadłem w barze,tam gdzie ostatnio i po chwili zauważyłem właśnie Mesta :

-Jednak się zjawiłeś! zdziwił się
-Tak,ale jeżeli wygram w walce,to puszczasz mnie wolno!
-Nie ma sprawy.. uśmiechnął się a ja zaatakowałem :
Po chwili wszystko co miałem przy sobie zniknęło a więc moje magiczne laski też..
-Ej!To nie fer! wrzasnąłem,stojąc w bezruchu
Mest tylko podszedł do mnie i dotknął a ja miałem już na sobie kajdanki.Nagle między nas wkroczyła Wendy :
-A ty tu po co?! Uciekaj! wrzasnąłem
-Przeczytałam twój list.. syknęła
-Wendy.. uśmiechnął sie Mest ale dziewczyna,dalej rzucała na niego zaklęcia.
-Nie poznajesz mnie?
-Jeżeli go krzywdzisz to masz i we mnie wroga!
-Głupia dziewucha! warknął i po chwili dziewczyna leżała nieprzytomna na ziemi
-To że jesteś członkiem rady magicznej,nie znaczy że możesz nadużywać mocy!
-Nikt się o tym nie dowie a chodźby nawet to ci nie uwierzy.. przewrócił oczami po czym przeteleportował mnie do celi.Pewnej nocy nieoczekiwanie pojawiła się przede mną Ultear :
-Co ty tu..
-Wydostanę cię stąd ponownie.. mruknęła otwierając cele,kluczami,zapieprzonymi od strażnika
-Bierz Wendy i uciekajcie!
Posłuchałem czarnowłosej i ruszyłem w kierunku innych celi ale nigdzie nie było dziewczyny.Postanowiłem sprawdzić w pokoju Mesta..cicho wszedłem,powalając na ziemię strażników.Dziewczynka leżała w łóżku obok mężczyzny,cicho płacząc.Gdy to zobaczyłem,normalnie krew sie we mnie zagotowała.Złapałem Mesta za gardło i zacząłem dusić,jednakże mnie odepchnął i straż znów mnie pojmała.Teraz wstrzyknęli mi jakiś zastrzyk,po którym straciłem swoją magiczną moc.Zaczęli mnie też torturować..Moje telepatyczne myśli,usłyszała jedynie Erza :

Po jakimś dniu,szkarłatnowłosa,otworzyła wrota do mojej celi i wyciągła mnie z jej.Ja patrzyłem na nią ledwo,przytomny :
-Jak zawsze ktoś musi ratowac mi dupę.. zaśmiałem sie
-Co z Wendy?spytałem
-Już wszystko jest okej..nic jej nie jest.Od dawna jest w sforze bo sama uciekła.
-A Mest?
-Zarżnięty.. uśmiechnęła się



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz